99554 km
Ten wyjazd był już planowany od dawna. Kiedy o Hradecka v8 przeczytałem po raz pierwszy w zeszłym roku zdecydowałem że następnym razem mnie tam nie zabraknie.
Nadszedł sierpień. Termin Hradecki to 17-19. Wcześniej mieliśmy zarezerwowane kilka dni w Kotlinie Kłodzkiej. Przygodę zaczęliśmy we wtorek. Początek podróży w lekkim deszczu, później już tylko lepiej. Nowe drogi pobudowane, zatem odległości się zmniejszyły. Podróż do Kotliny upłynęła szybko i bezproblemowo. Po drodze zwiedzanie największego drewnianego kościoła ewangelickiego w Świdnicy, zamku Książ, by już wieczorem na nocleg zajechać do Leśnego Domku tuż przy granicy z Czechami.
Tego dnia też Caddi wykręcił na liczniku magiczne 100 tyś km :). W sumie to nie wiem czy się cieszyć ;).
Czyli zrobiłem nim 16 tysięcy od kupna.
Podsumowanie pierwszego dnia:
- trasa 476 km
- spalanie 12,6l/100km
- zużycie paliwa 60l
Nazajutrz pokręciliśmy się lokalnie, zaliczając Błędne Skały i Kudowa Zdrój. Nie było dużych przebiegów, ale za to w typowo górskich partiach. Dużo zjazdów i podjazdów, serpentyn i dziurawych ledwo utwardzonych dróg lokalnych. Zaczęły się odzywać niezidentyfikowane przeze mnie dźwięki gdzieś pod spodem z przodu. Coś jakby metalowa osłona dzwoniła na wybojach o coś. Taki dźwięk pojawiał się już kiedyś wcześniej sporadycznie na wybojach.
Podsumowanie drugiego dnia:
- trasa 73 km
- spalanie 15,6l/100km
- zużycie paliwa 11l
W czwartek mieliśmy w planach pojechać do Skalnego Miasta w Czechach. Jednak plany pokrzyżowały problemy zdrowotne. Zostaliśmy na miejscu, zaliczając Duszniki Zdrój i Orlickie Zahori w Czechach.
Podsumowanie trzeciego dnia:
- trasa 58 km
- spalanie 14,3l/100km
- zużycie paliwa 9l
W piątek jechaliśmy już do Czech. Zanim dotarliśmy na teren zlotu w Hradec Kralove, pojechaliśmy do Dolni Moravy na Sky Walk. Platforma widokowa brzmi zbyt banalnie by opisać tą atrakcję. Niesamowita konstrukcja, którą z pewnością jeszcze raz będę chciał kiedyś zaliczyć. Stamtąd już niemal bezpośrednio na zlot Hradecka. Wcześniej tylko zostawiliśmy w hotelu nasze graty.
Podsumowanie czwartego dnia:
- trasa 178 km
- spalanie 14,5l/100km
- zużycie paliwa 26l
Sobota od rana spędzona na zlocie. Do samego wieczora. Rano też okazało się, że zewnętrzny zamek pokrywy bagażnika nie działa. Nie można było otworzyć bagażnika od zewnątrz. Wszystko zatem musieliśmy pakować od strony tylnej kanapy, wcześniej ją składając.
Podsumowanie piątego dnia:
- trasa 32 km
- spalanie 20,1l/100km
- zużycie paliwa 16l
W niedzielę po śniadaniu wracaliśmy do domu. W upale około 30 stopni. Klima działała wydajnie, przez co było bardzo komfortowo. Na miejsce zajechaliśmy około 17ej.
Podsumowanie podróży powrotnej:
- trasa 467 km
- spalanie 12l/100km
- zużycie paliwa 57l
Całkowita długość trasy wyniosła 1283 km, przy zużyciu paliwa 169 litrów. W Czechach dolałem pół litra oleju do silnika.
W domu dostałem się od środka do zamka klapy, udało mi się drutem otworzyć kalpę. Okazało się że odczepiła się linka od zamka i przez to nie można było otworzyć bagażnika. Już naprawione.
Cadillac zdał egzamin na auto do podróży. Mega wygodne i komfortowe. Przy tym bez żadnej awarii.
Super. Pozostaje tylko pytanie; co to za dźwięki metaliczne słuchać z przodu?
Tego dnia też Caddi wykręcił na liczniku magiczne 100 tyś km :). W sumie to nie wiem czy się cieszyć ;).
Czyli zrobiłem nim 16 tysięcy od kupna.
Podsumowanie pierwszego dnia:
- trasa 476 km
- spalanie 12,6l/100km
- zużycie paliwa 60l
Nazajutrz pokręciliśmy się lokalnie, zaliczając Błędne Skały i Kudowa Zdrój. Nie było dużych przebiegów, ale za to w typowo górskich partiach. Dużo zjazdów i podjazdów, serpentyn i dziurawych ledwo utwardzonych dróg lokalnych. Zaczęły się odzywać niezidentyfikowane przeze mnie dźwięki gdzieś pod spodem z przodu. Coś jakby metalowa osłona dzwoniła na wybojach o coś. Taki dźwięk pojawiał się już kiedyś wcześniej sporadycznie na wybojach.
Podsumowanie drugiego dnia:
- trasa 73 km
- spalanie 15,6l/100km
- zużycie paliwa 11l
W czwartek mieliśmy w planach pojechać do Skalnego Miasta w Czechach. Jednak plany pokrzyżowały problemy zdrowotne. Zostaliśmy na miejscu, zaliczając Duszniki Zdrój i Orlickie Zahori w Czechach.
Podsumowanie trzeciego dnia:
- trasa 58 km
- spalanie 14,3l/100km
- zużycie paliwa 9l
W piątek jechaliśmy już do Czech. Zanim dotarliśmy na teren zlotu w Hradec Kralove, pojechaliśmy do Dolni Moravy na Sky Walk. Platforma widokowa brzmi zbyt banalnie by opisać tą atrakcję. Niesamowita konstrukcja, którą z pewnością jeszcze raz będę chciał kiedyś zaliczyć. Stamtąd już niemal bezpośrednio na zlot Hradecka. Wcześniej tylko zostawiliśmy w hotelu nasze graty.
Podsumowanie czwartego dnia:
- trasa 178 km
- spalanie 14,5l/100km
- zużycie paliwa 26l
Sobota od rana spędzona na zlocie. Do samego wieczora. Rano też okazało się, że zewnętrzny zamek pokrywy bagażnika nie działa. Nie można było otworzyć bagażnika od zewnątrz. Wszystko zatem musieliśmy pakować od strony tylnej kanapy, wcześniej ją składając.
Podsumowanie piątego dnia:
- trasa 32 km
- spalanie 20,1l/100km
- zużycie paliwa 16l
W niedzielę po śniadaniu wracaliśmy do domu. W upale około 30 stopni. Klima działała wydajnie, przez co było bardzo komfortowo. Na miejsce zajechaliśmy około 17ej.
Podsumowanie podróży powrotnej:
- trasa 467 km
- spalanie 12l/100km
- zużycie paliwa 57l
Całkowita długość trasy wyniosła 1283 km, przy zużyciu paliwa 169 litrów. W Czechach dolałem pół litra oleju do silnika.
W domu dostałem się od środka do zamka klapy, udało mi się drutem otworzyć kalpę. Okazało się że odczepiła się linka od zamka i przez to nie można było otworzyć bagażnika. Już naprawione.
Cadillac zdał egzamin na auto do podróży. Mega wygodne i komfortowe. Przy tym bez żadnej awarii.
Super. Pozostaje tylko pytanie; co to za dźwięki metaliczne słuchać z przodu?












































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz