środa, 24 grudnia 2014

pamiętny 23. grudnia

83623 km

9.00 rano. Wyjeżdżamy do Torunia. Kasia musi zdążyć na pociąg po 10ej. Pogoda nieciekawa. Pada.
W połowie drogi zamieniamy się z Kate miejscami. Kasia chce poprowadzić i super jej to idzie.



Kate zostawiłem na dworcu i pojechałem do serwisu na wymianę oleju. Muszę pochwalić profesjonalny warsztat rodzinny, który ktoś mi polecił. Widać, że znają się na tym co robią.



Zadowolony wracam do domu. Po drodze łapie mnie ulewa.
Przed odstawieniem auta, postanawiam jeszcze podjechać na myjnię bezdotykową. Przestało padać i warto byłoby mieć auto czyste na święta.
Zaniepokoiło mnie, że samochód odpalił z trudem. Obstawiam, że to przez panujące warunki pogodowe.
Zajechałem do siostry, wjechałem pod wiatę. Stwierdziłem, że zaparkowałem zbyt krzywo i muszę poprawić. Odpalam silnik, tzn próbuję a tu nic. Rozrusznik kręci ale silnik nie chce zaskoczyć. Po czwartej próbie odpuściłem. To pewnie przez tą wodę, przy przejazdach przez głębokie kałuże. Silnik jest jeszcze ciepły, pomoże to odparować wilgoć, tak sobie pomyślałem. Spróbuję za jakiś czas.
Po 3 godzinach niepewne drugie podejście. Dalej nie odpala! Co jest?! Dzwonię do Kate by powiedzieć jej o sytuacji. Kasia mnie uspokaja ale wewnętrznie nie czuję się spokojniejszy. Wieczorem jeszcze jedno podejście. Silnik dalej nie chce zaskoczyć

wtorek, 23 grudnia 2014

Jedziemy rejestrować :)

83608 km

Dziś zarejestrowaliśmy samochód !
Najpierw odebraliśmy ze "skarbówki" VAT-24 aby skompletować wszystkie dokumenty i od razu udaliśmy się do Urzędu Komunikacji. Jest poniedziałek, w urzędzie tłok. Widoczną, zaawansowaną ciążę Kasi wykorzystaliśmy na ominięcie kolejki :)
Dostaliśmy tablice, naklejkę i miękki dowód rejestracyjny. Twardy za miesiąc będzie.
Pozostaje nam jeszcze ubezpieczenie i możemy zacząć jeździć :) Do popołudnia mamy już wszystko.
Póki co, nie zdecydowaliśmy się na AC. Stwierdziliśmy, że wykupimy później.
Zatem co? Długo oczekiwana pierwsza przejażdżka. Pojechaliśmy zatankować i do TKMaxa, w którym mieliśmy zrobić przedświąteczne zakupy.
Jutro planujemy dalszą wycieczkę do Torunia. Jestem tam umówiony ba wymianę oleju w skrzyni biegów. Kasia stamtąd pojedzie pociągiem do rodziców.

sobota, 13 grudnia 2014

o samym samochodzie

Wczoraj odebraliśmy decyzję o zapłacie akcyzy. Udało się pogadać z kierownikiem UC i w konsekwencji nieco zjechać z podatkiem. Cło ustalono na 5150 zł. Pierwotnie miało być 6500 zł ale udało się przekonać kierownika urzędu o niższej wartości auta z uwagi na historię powypadkową. Mamy już kwit potwierdzający zapłatę, zatem teraz do Urzędu Skarbowego a to już ostatni etap przed rejestracją auta :)
Tutaj musimy odebrać dokument zwolnienia z Vat. Odbiór w przyszłym tygodniu.

Co do wybranego auta, to dużo szczegółów o nim nie pisałem.
Oprócz tego, że auto jest z 2008 roku, silnik 3.6 V6 z automatyczną 5 stopniową skrzynią biegów, napęd na 4 koła. Wersja z niemal możliwie najbogatszym wyposażeniem. Także oprócz masy wyposażenia, które znaleźć można w większości samochodów, odnajdziemy jeszcze:
- elektrycznie regulowane położenie pedałów
- podgrzewane fotele z funkcją regulacji w 10 płaszczyznach
- wcześniej wspomniany system rozrywki z dwiema strefami. Czyli np. można słuchać muzyki z przodu, a z tyłu oglądać film DVD, naturalnie w słuchawkach. Wszystko to na głośnikach Bose
- system zawieszenia z amortyzatorami Mag Ride, gdzie jest ciecz z cząstkami magnetycznymi
- szklany dach rozsuwany Ultraview Plus z dodatkowym oknem nad przestrzenią bagażową
- trzeci, elektrycznie chowany rząd siedzeń dla dwóch pasażerów, razem 7 miejsc
O pozostałym wyposażeniu nie będę pisać, bo jest już bardziej powszechne.
Co mnie np rozczarowało, to brak podświetlanego schowka przed pasażerem, klucz do auta z oddzielnym pilotem zamiast tzw. scyzoryka. Nie ma np. map polski w nawigacji






niedziela, 7 grudnia 2014

weekend pod znakiem Cadillaca

Znaczną część weekendu spędziłem przed kompem. Zdążyłem pościągać instrukcje obsługi auta, systemu rozrywki, który jest bardzo rozbudowany ( kilkanaście głośników, Bose Surround Cinema Sound System 2x DVD, TV etc.), zarejestrowałem się na Cadillac Forum. Poszukałem na aledrogo listwę drzwiową, muszę jeszcze znaleźć drugą - tylną. Po prostu Piotra fachowcy zamontowali z lewej strony nie te listwy co trzeba. Powinny być po FL a są założone sprzed liftingu.

sobota, 6 grudnia 2014

Urząd Celny

83608 km

Wstałem rano, dziś dużo do załatwienia. Zupełnie odruchowo spojrzenie za okno. Buzia sama się uśmiechnęła. Stał dostojnie i wyrośle pod dachem wiaty.
Musieliśmy jechać do Urzędu Celnego celem zgłoszenia auta do akcyzy. Oprócz druków, załączamy zdjęcia sprzed wypadku aby zaniżyć akcyzę. Za tydzień decyzja. Wcześniej nic więcej nie zrobimy. Musze uzbroić się w cierpliwość.
Jest dziś piątek, auto zostanie u siostry a my zjedziemy do domu. Wrócimy po weekendzie jak będzie decyzja z UC. Ale zanim wyjedziemy to chwila czasu na obczajkę.
Muszę zawsze zapalać silnik, ponieważ przy otwieraniu auta zapala się tyle świateł ( naliczyłem prawie 20 punktów świetlnych ), że ako długo by tego nie wytrzymało. Wkurza mnie ta kontrolka Check Engine, która nie ma zamiaru zgasnąć po odpaleniu silnika :(.




piątek, 5 grudnia 2014

no to jedziemy :)

83370 km

Wszystkie papiery mamy, by nie było problemów z rejestracją. Tłumaczenia już też porobione przez Piotra. Można wracać.
83370 km przebiegu. Właśnie z takim przebiegiem go kupiliśmy. I od tej wartości startuje mój licznik przebiegu, który będzie się zmieniał wraz z historią samochodu u mnie.
W drogę do domu ruszyliśmy po 18ej. Kate jechała Skodą, ja prowadziłem bestię. Jeszcze szybka pizza w Babimoście, bo wrażeń tyle że zapomnieliśmy o obiedzie.
Zapuściłem Simple Minds bo wybitnie pasował mi do okoliczności. Jechałem ostrożnie, zachowawczo. W końcu to nasz pierwszy raz, musimy się poznać. Poza tym nie głupio mi przyznać, że wcześniej nie miałem w posiadaniu tak dużego auta o mocy 260KM w automacie. To dla mnie nowe doświadczenie i potrzebuję czasu na aklimatyzację.
Wjechaliśmy na A1. Tutaj odważyłem się lekko przycisnąć. Ale nie chciałem przesadzać by nie prowokować Kasi, która jechała za mną. Poza tym muszę się przyzwyczaić do innego spalania niż ma poczciwy 1,9JTD, więc szybko wróciłem do ekonomicznych 110/h. W okolicach Poznania zrobiliśmy przerwę na tankowanie. Po kilku chwilach jedziemy dalej. Zapadła decyzja, że po drodze zatrzymujemy się w Gnieźnie by pochwalić się rodzicom Kasi. Nie kryli zdziwienia. Przerażenie w oczach Janusza dało się zauważyć tylko przez ułamek sekundy. Dobrze się kamuflował :)
Jest to samochodziarz z gatunku tych, co wolą samochody proste, z minimalnym wyposażeniem tak, by nie miało się w nich co psuć a ewentualne usterki były łatwe do usunięcia.
Obiecał jeszcze sprawdzić numery nadwozia u znajomego policjanta, by wyeliminować prawdopodobieństwo że auto figuruje jako kradzione.
Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy dalej.
Było już przed północą, gdy dotarliśmy do celu. Auto ma na razie stać u siostry w garażu, póki się nie przeprowadzimy.




kierunek Babimost

To już dzisiaj :) I'm so excited.
Wyjeżdżamy skoro świt by wcześniej załatwić sprawy służbowe.
Dzwoni Piotr. Zaczyna mówić że "szczerze mówi jak jest, bo jest uczciwy i musi wspomnieć o tym, że auto stało długo nie odpalane, musieli robić coś z rozrządem. Teraz auto pali, jeździ i nic mu nie jest, może poza kontrolką silnika, która świeci. A świeci bo nie ma synchronizacji między czujnikami wałków. Ale spokojnie, można jeździć pół roku, rok ale trzeba będzie zrobić rozrząd" Przyznam, że trochę mnie rozwalił ten telefon, zwłaszcza w dzień przyjazdu, zwłaszcza w połowie drogi do celu.
No ok, cenię uczciwość, ale tutaj uczciwość trochę jakby się przypomniała ciut późno.
Nie chcemy rezygnować. Jedziemy dalej. No bo w końcu skoro jeździ i wszystko gra to nie ma co panikować. W najgorszym razie czeka nas spory wydatek na rozrząd, ale dopiero za rok.
Po 13 ej jesteśmy na miejscu. Wjeżdżamy na posesję. Cadillac na żywo prezentuje się o wiele lepiej niż na zdjęciach. Od razu zrobił na nas niesamowite wrażenie, wielkość i bijący luksus.
Odpalamy, silnik chodzi miarowo, kontrolka silnika świeci. Wnętrze ujawnia niedoskonałości prac naprawczych. Ale to pikuś. Będę miał co dopieszczać. Jedziemy na przejażdżkę. Cisnę gaz by przetestować dynamikę. Piotr, który jedzie z nami delikatnie wskazuje, że przy takiej jeździe to zużycie 25l/100 jest nieuniknione.
Jest kilka rzeczy do dopieszczenia ale o to się nie martwię.
Wychodzi jeszcze jedna niespodziewana rzecz, mianowicie skończył się przegląd. Piotr w charakterystyczny dla siebie sposób "Panie Pawle; będziecie jechać do domu, podjedziecie do Grodziska Wielkopolskiego, tam znajomy jest, przegląd zrobi i pojedziecie dalej. Uczciwie mówię"
Hola, stop! Co to, to nie.  Kupujemy auto z przeglądem. Nie chcemy ryzykować jazdy bez przeglądu na hiszpańskich numerach. Bo w razie prawdopodobnej kontroli kłopoty murowane.
Piotr się skrzywił widząc nasze zdecydowanie i postanowił zrobić przegląd. Zdecydował się pojechać   na stację diagnostyczną w okolicy. Po ok godzinie, a była już 17ta zadowolony wrócił z kwitem w ręku.
Zatem możemy spisywać umowę :)

środa, 3 grudnia 2014

jest decyzja

Ustaliliśmy z Piotrem ( właścicielem ) termin. Przyjedziemy za dwa dni - 4 grudnia.
W tym czasie ustawiamy sobie delegację, by przy okazji mieć inny pożytek z wyjazdu.
Chyba te dwa dni czekania będą się długo ciągnęły :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Mamy kandydata

Obejrzeliśmy zdjęcia sprzed wypadku. Wygląda na to jakby wpadł na barierki. Lewy bok pokiereszowany, trochę tył. Nie wyglądał dobrze ale według mojego przekonania i wiedzy, ważne jest to, że szkielet nadwozia i główne elementy konstrukcyjne nie dostały i nie były przemieszczone ( czyli podłużnice, słupki, progi ). Poszycia zewnętrzne i plastiki karoserii oraz wahacze, które są aluminiowe zostały uszkodzone.
Z należytą uwagą analizuję zdjęcia.
Facet telefonicznie zapewnia, że wszystko jest zrobione dobrze bo robił dla siebie. Był na ustawieniu geometrii i zawieszenie jest zestrojone.
Po cichu coraz bardziej się napalam, starając się tego nie uzewnętrzniać.
Długo tak nie wytrzymałem i wkrótce zaczynam Kasię przekonywać co do zakupu. Wątpię czy Kasia sama z siebie by wpadła na pomysł kupna Cadillaca ( wątpię :)) jednak w tym wypadku nie opierała się dużo. Zatem podjęliśmy decyzję, że pojedziemy go obejrzeć i jak wszystko będzie dobrze to kupimy :)
Jutro dzwonię do właściciela

niedziela, 30 listopada 2014

...może ten?

Pojawiło się nowe ogłoszenie. Rocznik 2008, pełne możliwe wyposażenie, silnik 3.6 z małym przebiegiem ( nieco ponad 80 tyś km ) i nieskażony gazem. Auto zarejestrowane w Hiszpanii, skąd pochodzi. Cena niepokojąco niska. Pewnie coś z nim nie tak.
Dzwonię do właściciela.
Okazuje się, że facet ma obywatelstwo polskie i hiszpańskie. Auto kupił na licytacji w Hiszpanii. Od razu przyznał, że auto jest powypadkowe ( doceniłem szczerość ) i kupił je dla siebie by jeździć w Hiszpanii.
Auto jest teraz zrobione. Zaoferował się, że prześle zdjęcia sprzed wypadku.
Mimo, że nie lubię się napalać jak dziecko, wewnętrznie jednak czuję lekkie podniecenie.



piątek, 21 listopada 2014

Poszukiwania

Na amerykańskich samochodach nie znam się jakoś wybitnie. Mam mniej więcej pojęcie. Ogólnie temat motoryzacji jest mi znany z racji wyuczonego zawodu i pasji. Dlatego przy szukaniu tego jedynego zdaję się na siebie. Zresztą już słyszę sceptyczne głosy sprzeciwu taty i innych osób ( czemu amerykański, ile będzie palił, nie ma innych? itp). 
Zgłębiając temat stwierdzam, że SRX jest dość dużo. Wachlarz cenowy mnie zadziwia, bo z jednego rocznika mogą być różnice kilkunastotysięczne.
Nie jestem zbyt naiwny i łatwo można odgadnąć, że większość z wystawionych ma mniej lub bardziej barwną przeszłość. Pytanie tylko jak bardzo sprzedawca kamufluje ten niezręczny szczegół lub na ile będę w stanie wykryć we własnym zakresie.
Nie łudzę się też tym bardziej, że w określonym budżecie mogę mieć starszy rocznik ( ciągle niewiadomej przeszłości ) lub młodszy ale z większym prawdopodobieństwem historii powypadkowej. Dlatego dopuszczam możliwość by auto miało za sobą niemiłą przygodę, byle by nie było zespawane z dwóch czy trzech.
Wykonałem już kilka telefonów z ofert sprzedaży i za każdym razem było coś, co decydowało na "nie".
Szukam dalej

niedziela, 16 listopada 2014

Dreamcar

Uwielbiamy z Kate Stany. Można to wywnioskować na podstawie innego blogu, który prowadzimy Inny od naszego styl życia, ludzie, kultura - za to uwielbiamy Stany a w szczególności Nowy Jork.
Niestety nie planujemy przeprowadzać się tam, chociaż ja zrobiłbym to niemal natychmiast. Za to oboje chcemy część tej ameryki mieć u siebie pod ręką. I czy to za sprawą używania pasty do zębów Crest, czy za sprawą noszenia ciuchów Abercrombie i używania sprzętów Apple. Dzięki tym rzeczom mamy trochę swojej ameryki w domu :)
Zapragnęliśmy mieć jej więcej. Zamarzył nam się krążownik, taki prawdziwy, amerykański.
Cadillac DeVille '68 jedyny słuszny. Był nawet taki jeden upatrzony ale tutaj rozsądek zwyciężył nad emocjami.

Nie było dla niego miejsca aktualnie w naszym życiu. No bo nie wypada by taki zabytkowy gabaryt stał przed blokiem pod chmurką. inna kwestia to fundusze; ten konkretny egzemplarz był nieco ponad naszymi możliwościami, szczególnie że nie byłoby to auto do jeżdżenia na co dzień.







Zatem rozglądałem się dalej. Bardziej w kierunku czegoś współczesnego, by bez problemu mógł pomieścić rodzinę na wakacje, koniecznie automat i V6 albo i V8. Rozmiar też był nie bez znaczenia, zatem najlepiej SUV lub crossover. No i dobrze by nie jeździło ich za dużo ( co nie do końca jest plusem ).
Nie będę się rozpisywał jakie samochody i ile ich wchodziło w grę. Decyzja zapadła - szukam SRX I generacji ale po lifcie
Samochód ten spełnia wszystkie założenia jakie braliśmy pod uwagę a przy tym w Polsce niedoceniany, przez co w zasięgu możliwości finansowych. No to teraz trzeba wybrać ten jedyny...