Kolejny tydzień, dalsze milczenie Filipa. Tym razem postanawiam wybrać się do niego osobiście. Z zaskoczenia będzie ciekawiej. A może akurat mysli nad problemem i nie ma czasu dzwonić.
Rozczarował mnie widok stojącego na zewnątrz Cadillaca. Filip myśli nad innym pacjentem ale skoro już przyjechałem to odrywa się od tamtego.
Moimi przemyśleniami mobilizuję go do skupienia się nad SRXem. Skoro rozrząd jest taki jaki być powinien, skoro z prawą głowicą jest wszystko dobrze to problem leży albo w wałkach albo w wariatorach lewej głowicy i tu trzeba znaleźć przyczynę.
Filip potwierdza moje wnioski, jest pewny że w silniku było coś kiedyś grzebane. Dzwonię do Piotra a ten daje mi telefon do gościa, który jak się okazuje, rzeczywiście coś przy silniku robił. Filip rozmawia z nim, a ten się tłumaczy, że wielkich remontów nie było, coś przypadkowo wymsknęło mu się o zaworach ale zaraz przestawia rozmowę na inny tor. Filip już wie, że prawdy teraz nie powiedzą, coś kręcą i trzeba działać na własną rękę. Za dwa, trzy dni wprowadzi samochód do środka i będzie działać.
Ja tymczasem w domu poszukałem w necie strony, gdzie można na podstawie VINu rozłożyć samochód na części i znaleźć potrzebne numery katalogowe części. Zupełnie jak dobrze mi znany Eper, tylko że online.
Polecam ten sklep lub ten.
Analizuję, selekcjonuję, porównuję. Wychodzi mi, że wałki wydechowe lewej i prawej głowicy są takie same bez względu na rocznik. Wydechowe wariatory faz rozrządu są takie same dla lewej i prawej głowicy w second designie. Różnica tkwi w wałku ssącym, który jest inny dla lewej i prawej głowicy i różni się w zależności od rocznika. Mam trop. Dopijam whisky i idę spać bo do późna zajęło mi to szukanie. Aż by się chciało zadzwonić do Filipa i powiedzieć o odkryciu. Ale Filip raczej nie byłby zadowolony z telefonu o 1-ej w nocy
Opisuję tutaj przygodę z Cadillac'iem SRX. Od pomysłu, przez realizację do doświadczeń, problemów i frajdy z posiadania.
piątek, 30 stycznia 2015
piątek, 23 stycznia 2015
Czekam...
Dałem Filipowi kilka dni na ,,myślenie". Jest już czwartek, mogę spróbować. Niestety nie miał czasu zająć się tematem bo ma dużo klientów. Lada dzień się zajmie i do mnie zadzwoni. No ok, czekam.
niedziela, 18 stycznia 2015
(Nie)oczekiwany koniec tygodnia
Z niecierpliwością czekałem na koniec tygodnia. Planowałem już kolejność dalszych prac nad autem. Zastanawiałem się gdzie się wybierzemy na dłuższą przejażdżkę.
Filipowi nie zamierzałem przeszkadzać i dzwonić z pytaniami jak postęp prac. Miałem natomiast kontakt z Szymonem z Elbląga i wiedziałem, że rozrząd Filip dostał w piątek.
Oczami wyobraźni widziałem jak w piątkowe popołudnie, podczas gdy ja jem spokojnie obiad, Filip z rękoma w smarach po pachy składa mozolnie auto, dobierając z namaszczeniem odpowiednie momenty dokręcania śrubki za śrubką. A może jeszcze będzie mieć czas na poniklowanie wszystkich ? :)
Sobotnie przedpołudnie. Dzwoni Filip! -,, panie Pawle, jest problem" Fu#@k, nieźle zaczął.
-,,rozrząd pasuje, złożyłem. Natomiast nie pasuje ułożenie wałków (krzywek względem wypadania zapłonu - przyp.) w jednej głowicy. A jeśli ustawię krzywki i płetwę na wałkach, to przestawia się ułożenie znaków rozrządu"...
Zdjęła mnie informacja. Nagle cała moja piramida planów zdematerializowała się w sekundę.
Skończyło się na tym, że Filip potrzebuje kilka dni, by się nad problemem zastanowić i wysnuć jakieś przypuszczenia. Auta nawet nie próbował odpalać, by nie spowodować mechanicznej destrukcji silnika.
Filipowi nie zamierzałem przeszkadzać i dzwonić z pytaniami jak postęp prac. Miałem natomiast kontakt z Szymonem z Elbląga i wiedziałem, że rozrząd Filip dostał w piątek.
Oczami wyobraźni widziałem jak w piątkowe popołudnie, podczas gdy ja jem spokojnie obiad, Filip z rękoma w smarach po pachy składa mozolnie auto, dobierając z namaszczeniem odpowiednie momenty dokręcania śrubki za śrubką. A może jeszcze będzie mieć czas na poniklowanie wszystkich ? :)
Sobotnie przedpołudnie. Dzwoni Filip! -,, panie Pawle, jest problem" Fu#@k, nieźle zaczął.
-,,rozrząd pasuje, złożyłem. Natomiast nie pasuje ułożenie wałków (krzywek względem wypadania zapłonu - przyp.) w jednej głowicy. A jeśli ustawię krzywki i płetwę na wałkach, to przestawia się ułożenie znaków rozrządu"...
Zdjęła mnie informacja. Nagle cała moja piramida planów zdematerializowała się w sekundę.
Skończyło się na tym, że Filip potrzebuje kilka dni, by się nad problemem zastanowić i wysnuć jakieś przypuszczenia. Auta nawet nie próbował odpalać, by nie spowodować mechanicznej destrukcji silnika.
wtorek, 13 stycznia 2015
Filip
Zabrałem dzisiaj samochód od Tomka. Nic nie skasował za diagnozę. Fajnie.
Na domiar złego akumulator rozładował się od prób u Tomka i aby przełączyć zmiany biegów na N potrzebne było zasilanie. Tomek pomógł akumulatorem-matką i kablami.
Jeszcze w sobotę skontaktowałem się z Krzysztofem, który polecił mi kumpla, Filipa jako speca od trudnych przypadków :)
Telefoniczna rozmowa z Filipem pozwoliła mi przekonać się że facet ma pojęcie, zna się i nie jest cwaniaczkiem, który na widok dość egzotycznego samochodu będzie się wymądrzał.
Skorzystałem znowu z tego samego laweciarza i po południu przetransportowaliśmy auto na Przemysłową.
Filip kiedyś przygotowywał samochody do rajdów. Na podwórzu przed serwisem niezłe bryki ( Porsche, Jeep, Audi A8, Land Rover itd) To dodatkowo wzbudziło moje zaufanie.
Dzisiaj też zamówiłem rozrząd od kolesia z Elbląga. Mówi, że sprowadzi ze Stanów i ma być jeszcze w czwartek i piątek. To nieźle :) 4 dni od momentu zamówienia do czasu jak ma być u mechanika, i to z USA. Co za czasy :)
Filip zatem czeka na rozrząd i pomału będzie rozbierał bebechy, by w piątek i sobotę poskładać wszystko. Jest spokojny a zarazem konkretny. To mi się podoba.
Dobre w tym wszystkim złym jest to, że rozrząd tak czy siak miał być wymieniany. Szkoda że tak drastycznie upomniał się o to. No ale będzie zrobiony.
Miałem też czas by poczytać co nieco o tym przypadku. Okazuje się, że rozrząd w tych silnikach 3.6 to ich pięta Achillesowa. Gorszy jest jeszcze przed zmianowy (first design), który miał inne koła zębate i łańcuchy bardziej podatne na rozciągnięcie. W 2007 wprowadzili ulepszenia. Nowe łańcuchy, inne koła zębate i napinacze. Wydłużyło to trochę żywotność ale to i tak wtopa GM.
Na domiar złego akumulator rozładował się od prób u Tomka i aby przełączyć zmiany biegów na N potrzebne było zasilanie. Tomek pomógł akumulatorem-matką i kablami.
Jeszcze w sobotę skontaktowałem się z Krzysztofem, który polecił mi kumpla, Filipa jako speca od trudnych przypadków :)
Telefoniczna rozmowa z Filipem pozwoliła mi przekonać się że facet ma pojęcie, zna się i nie jest cwaniaczkiem, który na widok dość egzotycznego samochodu będzie się wymądrzał.
Skorzystałem znowu z tego samego laweciarza i po południu przetransportowaliśmy auto na Przemysłową.
Filip kiedyś przygotowywał samochody do rajdów. Na podwórzu przed serwisem niezłe bryki ( Porsche, Jeep, Audi A8, Land Rover itd) To dodatkowo wzbudziło moje zaufanie.
Dzisiaj też zamówiłem rozrząd od kolesia z Elbląga. Mówi, że sprowadzi ze Stanów i ma być jeszcze w czwartek i piątek. To nieźle :) 4 dni od momentu zamówienia do czasu jak ma być u mechanika, i to z USA. Co za czasy :)
Filip zatem czeka na rozrząd i pomału będzie rozbierał bebechy, by w piątek i sobotę poskładać wszystko. Jest spokojny a zarazem konkretny. To mi się podoba.
Dobre w tym wszystkim złym jest to, że rozrząd tak czy siak miał być wymieniany. Szkoda że tak drastycznie upomniał się o to. No ale będzie zrobiony.
Miałem też czas by poczytać co nieco o tym przypadku. Okazuje się, że rozrząd w tych silnikach 3.6 to ich pięta Achillesowa. Gorszy jest jeszcze przed zmianowy (first design), który miał inne koła zębate i łańcuchy bardziej podatne na rozciągnięcie. W 2007 wprowadzili ulepszenia. Nowe łańcuchy, inne koła zębate i napinacze. Wydłużyło to trochę żywotność ale to i tak wtopa GM.
sobota, 10 stycznia 2015
Na lawecie
Podzwoniłem tu i tam, Zbyszek od limuzyn polecił mi Tomka, mechanika który serwisuje jego amerykańskie auta. Dał mi do niego telefon.
Kilka dni temu dzwoniłem do tego Tomka i umówiłem się, że przyjadę do niego z samochodem. Umówiliśmy się na piątek, 9 stycznia. Musiałem zadzwonić po lawetę. Załadować łatwo nie było, ucha holowniczego nie ma, trzeba było podczepiać za wahacz. Kierowca lawety zrobił to umiejętnie i nie było obawy o wygięcie czegokolwiek. Auto Tomkowi podstawiłem pod wieczór.
Dziś w sobotę dał mi znać. Podejrzewa przestawienie rozrządu.
Kurcze. Bagatelizowana kontrolka Check Engine okazała się poważną sprawą. Piotr, od którego kupiliśmy auto, podejrzewam że wiedział w jakim stanie jest rozrząd. Cieszył się pewnie, że nie dzwoniliśmy tego dnia co kupiliśmy, gdzieś stojąc na poboczu i modlił się by rozrząd nie rozwalił przy próbnych jazdach.
Wg Tomka, nie ma symptomów wskazujących na kolizję tłoka z zaworami. I oby tak było.
Niestety, mówi, że może się zająć autem za 2 tygodnie i auto może stać na ulicy i czekać.
Nie godzę się na to. Nie chcę by stał nierobiony i to jeszcze gdzieś na jakiejś ulicy. Umówiłem się, że zabiorę samochód w poniedziałek.
Kilka dni temu dzwoniłem do tego Tomka i umówiłem się, że przyjadę do niego z samochodem. Umówiliśmy się na piątek, 9 stycznia. Musiałem zadzwonić po lawetę. Załadować łatwo nie było, ucha holowniczego nie ma, trzeba było podczepiać za wahacz. Kierowca lawety zrobił to umiejętnie i nie było obawy o wygięcie czegokolwiek. Auto Tomkowi podstawiłem pod wieczór.
Dziś w sobotę dał mi znać. Podejrzewa przestawienie rozrządu.
Kurcze. Bagatelizowana kontrolka Check Engine okazała się poważną sprawą. Piotr, od którego kupiliśmy auto, podejrzewam że wiedział w jakim stanie jest rozrząd. Cieszył się pewnie, że nie dzwoniliśmy tego dnia co kupiliśmy, gdzieś stojąc na poboczu i modlił się by rozrząd nie rozwalił przy próbnych jazdach.
Wg Tomka, nie ma symptomów wskazujących na kolizję tłoka z zaworami. I oby tak było.
Niestety, mówi, że może się zająć autem za 2 tygodnie i auto może stać na ulicy i czekać.
Nie godzę się na to. Nie chcę by stał nierobiony i to jeszcze gdzieś na jakiejś ulicy. Umówiłem się, że zabiorę samochód w poniedziałek.
sobota, 3 stycznia 2015
Koniec roku
Od 23 grudnia samochód nie odpala. Spróbowałem jeszcze dzień później, czyli w Wigilię i nic. Spróbowałem dzisiaj, ponad tydzień później i nic :(
Już wiem, że bez lawety się nie obędzie i trzeba poszukać mechanika, który będzie wiedział za co się zabrać.
...a miało być tak fajnie :(
Już wiem, że bez lawety się nie obędzie i trzeba poszukać mechanika, który będzie wiedział za co się zabrać.
...a miało być tak fajnie :(
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)