niedziela, 16 listopada 2014

Dreamcar

Uwielbiamy z Kate Stany. Można to wywnioskować na podstawie innego blogu, który prowadzimy Inny od naszego styl życia, ludzie, kultura - za to uwielbiamy Stany a w szczególności Nowy Jork.
Niestety nie planujemy przeprowadzać się tam, chociaż ja zrobiłbym to niemal natychmiast. Za to oboje chcemy część tej ameryki mieć u siebie pod ręką. I czy to za sprawą używania pasty do zębów Crest, czy za sprawą noszenia ciuchów Abercrombie i używania sprzętów Apple. Dzięki tym rzeczom mamy trochę swojej ameryki w domu :)
Zapragnęliśmy mieć jej więcej. Zamarzył nam się krążownik, taki prawdziwy, amerykański.
Cadillac DeVille '68 jedyny słuszny. Był nawet taki jeden upatrzony ale tutaj rozsądek zwyciężył nad emocjami.

Nie było dla niego miejsca aktualnie w naszym życiu. No bo nie wypada by taki zabytkowy gabaryt stał przed blokiem pod chmurką. inna kwestia to fundusze; ten konkretny egzemplarz był nieco ponad naszymi możliwościami, szczególnie że nie byłoby to auto do jeżdżenia na co dzień.







Zatem rozglądałem się dalej. Bardziej w kierunku czegoś współczesnego, by bez problemu mógł pomieścić rodzinę na wakacje, koniecznie automat i V6 albo i V8. Rozmiar też był nie bez znaczenia, zatem najlepiej SUV lub crossover. No i dobrze by nie jeździło ich za dużo ( co nie do końca jest plusem ).
Nie będę się rozpisywał jakie samochody i ile ich wchodziło w grę. Decyzja zapadła - szukam SRX I generacji ale po lifcie
Samochód ten spełnia wszystkie założenia jakie braliśmy pod uwagę a przy tym w Polsce niedoceniany, przez co w zasięgu możliwości finansowych. No to teraz trzeba wybrać ten jedyny...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz