Dzwonię do właściciela.
Okazuje się, że facet ma obywatelstwo polskie i hiszpańskie. Auto kupił na licytacji w Hiszpanii. Od razu przyznał, że auto jest powypadkowe ( doceniłem szczerość ) i kupił je dla siebie by jeździć w Hiszpanii.
Auto jest teraz zrobione. Zaoferował się, że prześle zdjęcia sprzed wypadku.
Mimo, że nie lubię się napalać jak dziecko, wewnętrznie jednak czuję lekkie podniecenie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz