101367 km
Zrobiliśmy sobie wycieczkę weekendową nad morze. Teraz zimą, bo morze zimą jest fajne.
Pojechaliśmy Cadillac'iem co by trochę go przewietrzyć. Pogoda na plusie, o sól drogową nie musiałem się martwić, tak jak i o sliskość. Bo moje letnie Nokiany są naprawdę letnie, spróbowałem jechać w tym roku po śniegu i praktycznie żadnej kontroli.
Więc pojechaliśmy. Spalanie całkiem przyzwoite. W drogę "do" pojechaliśmy autostradą i wyszło 11,5/100, Czyli standard dla cadiego.
Już niemal u celu wyskoczył niespodziewanie komunikat o awarii czujników parkowania. Tzn wyświetliła się informacja jak na foto:
Pojechaliśmy Cadillac'iem co by trochę go przewietrzyć. Pogoda na plusie, o sól drogową nie musiałem się martwić, tak jak i o sliskość. Bo moje letnie Nokiany są naprawdę letnie, spróbowałem jechać w tym roku po śniegu i praktycznie żadnej kontroli.
Więc pojechaliśmy. Spalanie całkiem przyzwoite. W drogę "do" pojechaliśmy autostradą i wyszło 11,5/100, Czyli standard dla cadiego.
Już niemal u celu wyskoczył niespodziewanie komunikat o awarii czujników parkowania. Tzn wyświetliła się informacja jak na foto:
Już się lekko spiąłem. Zajechaliśmy na miejsce i pierwsze co, to dobrałem się do modułu. Wiem gdzie jest i wiem że łatwo się do niego dostać.
Otworzyłem i tu rozczarowanie. Zaśniedziałe konektory gniazda zasilania. Przepalił się pin zasilania
Odrazu go rozłączyłem. Telefon do Michała, speca od elektroniki, konsultacja. Powiedział że może moduł naprawić. I że tak bywa z tego typu modułami. Uspokoił mnie trochę.
Zajechaliśmy na parking koło hotelu i tu drugi Zonk; dyskoteka w tylnej lewej lampie. Widziałem że nie palą się 3 diody, później było 5 nieświecących. Ale teraz to już masakra. Pozycja i Stop błyskają jak głupie.
Tak nie może być. Lampę trzeba zregenerować, bo w takim tempie to padnie całkiem lada chwila.
No nic, jesteśmy na mini wakacjach, więc zacznę działać po powrocie.
Dzień powrotu - trzeci Zonk a nawet dwa.
Brak dźwięku, nie że silnika ale audio/radio/dvd oraz wszystkich kontrolnych, czyli kierunkowskaz, niezapięte pasy, kluczyk w stacyjce. Czyli wszystko to o co caddi zawsze robił wielki hałas. Teraz cisza, nawet iPada nie można słuchać.
A dobił mnie tym dziwnym dźwiękiem z okolic kół. Padało jak wracaliśmy. I zawsze gdy pada to zaczyna być słychać dziwny pisk jakby metal obcierał o metal w ruchu obrotowym. Ale teraz to było słychać strasznie głośno ( może dlatego że radia nie było i nic nie zagłuszało ;) . Ten dźwięk towarzyszy od samego początku przygody z Caddim. Nie zdiagnozowałem do tej pory miejsca, skąd dochodzi. Kiedy w zeszłym roku wymieniałem hamulce to myślałem że problem zniknie, bo sobie ubzdurałem że może to tarcza hamulcowa jak się obraca to obciera o metalową osłonę za nią. Ale okazało się że to nie to. Muszę kiedyś pojechać gdzieś na kanał i przejrzeć wszystko od spodu.
W każdym razie miały być kolejne inwestycje "in plus"/ mody/ tunig/ ledy / cuda/ wianki. Tymczasem mam 3 kroki w tył :/
naprawa modułu, regeneracja lampy, rozwiązanie kwestii "no sound", i ten pisk....
Cała wycieczka to około 560 km i spalanie z całej trasy 12,8l/100km.
Update!
Brak dźwięku rozwiązany; odłączony moduł czujników spowodował brak dźwięku. Podłączyłem z powrotem na chwilę i dźwięk wrócił :). Dzięki Kate za sugestię :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz