sobota, 10 stycznia 2015

Na lawecie

Podzwoniłem tu i tam, Zbyszek od limuzyn polecił mi Tomka, mechanika który serwisuje jego amerykańskie auta. Dał mi do niego telefon.
Kilka dni temu dzwoniłem do tego Tomka i umówiłem się, że przyjadę do niego z samochodem. Umówiliśmy się na piątek, 9 stycznia. Musiałem zadzwonić po lawetę. Załadować łatwo nie było, ucha holowniczego nie ma, trzeba było podczepiać za wahacz. Kierowca lawety zrobił to umiejętnie i nie było obawy o wygięcie czegokolwiek. Auto Tomkowi podstawiłem pod wieczór.
Dziś w sobotę dał mi znać. Podejrzewa przestawienie rozrządu.
Kurcze. Bagatelizowana kontrolka Check Engine okazała się poważną sprawą. Piotr, od którego kupiliśmy auto, podejrzewam że wiedział w jakim stanie jest rozrząd. Cieszył się pewnie, że nie dzwoniliśmy tego dnia co kupiliśmy, gdzieś stojąc na poboczu i modlił się by rozrząd nie rozwalił przy próbnych jazdach.
Wg Tomka, nie ma symptomów wskazujących na kolizję tłoka z zaworami. I oby tak było.
Niestety, mówi, że może się zająć autem za 2 tygodnie i auto może stać na ulicy i czekać.
Nie godzę się na to. Nie chcę by stał nierobiony i to jeszcze gdzieś na jakiejś ulicy. Umówiłem się, że zabiorę samochód w poniedziałek.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz