Zgodnie z umówieniem we wtorek popołudniu podstawiłem samochód do warsztatu Filipa. Od środy rano Filip miał się zabrać za wymianę.
Środa. Po obiedzie mimo deszczu wsiadłem na rower i pojechałem do Filipa.
Chciałem być wcześniej przed zrobieniem auta by uczestniczyć w pierwszym odpaleniu i diagnostyce komputerowej.
Na warsztacie był tylko pomocnik Filipa, który poinformował, że męczy się ze śrubami, nie może odkręcić katalizatorów a auto stanęło w warsztacie przed chwilą.
O zgroooozo! Zaraz przypomniała się niesłowność Filipa i to, co mnie u niego wkurza.
Zjawił się Filip i zaczął pomagać pomocnikowi.
Rozmawialiśmy też o wycieku, który obserwuję od naprawy rozrządu.
Dopiero w warsztacie, na kanale można było się przyjrzeć temu lepiej. To wcale nie kapie płyn chłodzący. To chłodnica oleju skrzyni biegów ma nieszczelność. Jazda z tym grozi uszkodzeniem skrzyni, bo za niski poziom oleju może ją wykończyć. Zatem trzeba to naprawić.
Już wiedziałem, że samochodu nie odbiorę ani dziś ani jutro.
Ustaliliśmy, że Filip dziś skończy montaż katalizatorów a jutro odkręci chłodnicę i zobaczy co z tym fantem.
Nowe katalizatory mają wkłady metalowe i wykonane są ze stali aluminiowanej
Stare, zdjęte katalizatory były bez wkładów i nosiły ślad wycięcia i zaspawania obudów
Tuataj już na swoim miejscu przykręcone do kolektorów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz